wtorek, 3 lipca 2012

#91 Przybysze z ciemności. Inwazja - recenzja

Tytuł: Przybysze z ciemności. Inwazja
Autor: Michaił Achmanow
Seria: Przybysze z ciemności (Tom 1)
Wydawnictwo: Almaz
Rok wydania: 2012
Stron: 250

Moja ocena: 8/10









Ludzie od dawna fantazjują na temat życia w kosmosie. Czy jesteśmy w nim sami? A jeśli nie, to kim są Oni i dlaczego do tej pory nie wykryliśmy ich obecności? Twórcy pewnego podgatunku science fiction w szczególności upodobali sobie ten temat, oferując nam różne podejścia i teorie. W tyle za autorami z Zachodu nie zostali rosyjscy pisarze, których tradycje space opery sięgają początków XX. wieku, o czym we wstępie do „Inwazji" pisze Paweł Laudański. Przedstawicielem tego nurtu jest właśnie seria „Przybysze z ciemności", dziesięciotomowa saga, której pierwsza część ukazała się w Polsce nakładem wydawnictwa Almaz. Każdy zainteresowany z pewnością zada sobie pytanie, czy warto inwestować w kolejny cykl i czy wizja Achmanowa zaskoczy nas czymś nowym?

Ludzkość w roku 2088 doczekała się w końcu spotkania z Obcymi. A raczej na nich „wpadła". Ogromny statek pozaziemskiej rasy, wyposażony w zaawansowane technologie, przejmuje ziemski okręt „Skowronek" wraz z ocalałą załogą. Prowadzone na nich badania mają zweryfikować przydatność Ziemian do przedłużenia egzystencji stworzeń zwanych przez siebie bino faata. Zrezygnowali oni bowiem z naturalnego rozrodu na rzecz przetrwania i nie dopuszczenia do kolejnych katastrof. Niebieska planeta ma być dla nich azylem, źródłem siły roboczej i stacją przystankową do walki z innymi, wrogimi ludami kosmosu. Tej niezbyt przyjemnej wizji ma szansę przeszkodzić Paweł Litwin, jeden z nielicznych ocalałych z zagłady krążownika.

Fabułę obserwujemy z kilku różnych punktów widzenia, co pozwala nam na poszerzyć perspektywę i dowiedzieć się, co o spotkaniu z obcą rasą sądzą ludzie z różnych grup społecznych. Głównym bohaterem jest Litwin i najbardziej emocjonujące są właśnie jego przygody na okręcie kosmitów, w których stara się jednocześnie uratować Ziemię, jak i swoich kompanów. Za pomocą kaffu komunikuje się z quasi-rozumnym mózgiem statku, dzięki któremu może ukrywać się przed obławą. Nie zabraknie tu głębokich filozoficznych rozważań, trafnych spostrzeżeń, a nawet międzygatunkowego seksu. Z drugiej strony mamy obserwatorów na naszej planecie: prasę, ważne persony i zwykłych ludzi, niedowiarków, którzy nie czują, że ta sprawa w ogóle ich dotyczy. Dodatkowo, co jakiś czas odwiedzamy kopalnię na asteroidzie, polskich naukowców, czy mieszkańców Posterunku 13 na Wenus. Wszystko to obok wspomnianego wcześniej nabierania perspektywy, służy również do poznania świata pod koniec XXI w., postępu technologicznego i przemian społecznych, jakie zaszły w ludziach.

Achmanow nie jest zbytnim optymistą, wszak to dopiero za 76 lat ludzkość przestanie być we Wszechświecie osamotniona. Arthur C. Clarke w „Odysei Kosmicznej 2001" prorokował o roku 2001, w którym jak wiemy nic takiego się nie wydarzyło. Wizję rosyjskiego pisarza wyróżnia niezdecydowanie co do stosunku do takiego spotkania. Chociaż kosmici przynoszą ze sobą ewidentnie złe zamiary, to nie sposób przewidzieć, w jakim kierunku potoczą się losy Ziemi i Ziemian w kolejnych tomach. Zresztą podobieństw do prozy Clarke'a uważny czytelnik znajdzie tu więcej – akcja dzieje się w pobliżu Jowisza, z którym wiąże się również starożytny artefakt, o nieokreślonym pochodzeniu i przeznaczeniu.

Zderzenie dwóch kultur autorstwa Achmanowa to wydarzenie podniosłe, które rodzi wiele obaw, ale i daje nadzieje. W kolejnych tomach możemy spodziewać się rozbudowy świata, głębszego poznania obcych ras, a także poszerzania intrygi dotyczącej artefaktu. Niektórym trudno będzie przebrnąć przez początek książki, w którym nic nie jest do końca jasne. Im dalej jednak, tym będzie lepiej. Akcja nabiera tempa, a fani science fiction i space opery mogą się odprężyć i dać się porwać w tę kosmiczną historię. Czy więc warto? Jak najbardziej.

Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu Almaz

16 komentarzy:

  1. nie specjalnie gustuję w tego typu książkach, więc póki co raczej chyba nie sięgnę
    pozdrawiam serdecznie i życzę miłego dnia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, ale rozumiem, bo SF jednak nie jest dla wszystkich :)

      Usuń
  2. Hmm, może się skuszę w przyszłości, w wolnej chwili

    OdpowiedzUsuń
  3. Niestety ale to nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Zaciekawiłaś mnie tą Inwazją. W wolnej chwili muszę się za nią rozejrzeć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszy mnie to, mam nadzieję, że Ci się spodoba ;)

      Usuń
  5. No nie dla mnie raczej :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Muszę przyznać się bez bicia, że jeśli chodzi o SF, ograniczam się do kilku filmów w stylu "Obcy" i dosłownie paru książek. W tym przypadku moje statystyki podnosi tylko i wyłącznie fakt, że podgatunkiem SF jest antyutopia, a w niej np. "Rok 1984", który po prostu uwielbiam :) O tej książce jeszcze nie słyszałam. Lubię, gdy fabuła toczy się z różnych punktów widzenia, filozoficzne rozważania są przeważnie u mnie na plus, trochę gorzej natomiast z erotyką, bo toleruję ją do pewnego stopnia :) Jeszcze pomyślę o tej książce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może akurat ta pozycja byłaby dla Ciebie za ciężka, ale np. "Odyseja kosmiczna 2001" Clarke'a mogłaby Ci się spodobać :)

      Usuń
  7. Fajna recka. W znacznej mierze pokrywa się z moimi odczuciami co do książki.
    Oby kolejne tomy utrzymały poziom!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby, oby, miejmy nadzieję! I żeby było jeszcze bardziej epicko :D

      Usuń
  8. Tym razem zupełnie nie dla mnie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, ale może kiedyś się przekonasz do SF :)

      Usuń