wtorek, 26 czerwca 2012

#90 Player one - recenzja

Tytuł: Player one
Autor: Ernest Cline
Wydawnictwo: Amber
Rok wydania: 2012
Stron: 416

Moja ocena: 9/10










„Player one” Ernesta Cline’a wpisuje się w nurt książek zawierających motyw gier komputerowych. „Hyperversum”, „Kroniki awatarów”, czy „Erebus” to tytuły, które próbują podjąć ten temat, aczkolwiek nie zawsze im się to udaje. Książki ze wzniosłymi rekomendacjami na okładce w stylu „Najlepsza powieść science fiction 2011” zawsze wzbudzają słuszny sceptycyzm. Jednakże w przypadku „Player one” w pełni zgadzam się z tym stwierdzeniem, a jeśli chcecie wiedzieć, dlaczego – sprawdźcie poniżej.

Graczy na pewno ucieszy informacja, że w 2044 roku cały świat gra w jedno darmowe MMORPG (grę fabularną online) Oasis, o niewiarygodnej grafice, pozwalającej na najwyższy stopień wciągnięcia. Do minimalnej interakcji potrzebny jest sprzęt na oczy i ręce, a także spokojne miejsce, w którym można zalogować się do gry. Z tym ostatnim ciężko jest szczególnie dla Wade’a, nastolatka, żyjącego w stosie – górze przyczep, pełnych uchodźców. Świat wokół podupadł i chyli się ku zagładzie, a światełko nadziei milionom ludzi zaoferował James Halliday, który niegdyś dał im równoległą rzeczywistość w postaci Oasis. Teraz otrzymali od niego nowy cel życia w postaci wielkanocnego jaja, konkursu, w którym do wygrania jest cała fortuna w spadku po geniuszu. Pierwszy krok na drodze do zwycięstwa postawił właśnie Wade, pięć lat później. A świat oszalał.
„Kiedy wokół wszystko się wali, a my możemy porozmawiać tylko ze swoim zarządcą systemowym w komputerze, to wiadomo, że spieprzyliśmy sobie życie.”
Wizja przyszłości Ernesta Cline’a jest pesymistyczna. Chociaż jest to niewiarygodne, łatwo mi wyobrazić sobie, jak wszyscy wokół stopniowo zaczynają tracić ochotę do życia, powoli przenosząc się do wirtualnej rzeczywistości Oasis. Tam każdy może być kim chce, stworzyć postać na swoje podobieństwo lub wręcz przeciwnie. Granice się zacierają i w ogromnym świecie, pełnym nieograniczonych możliwości wydaje się być lepiej niż w realu, gdzie bieda i głód zaglądają w oczy ze wszystkich stron. Któż z nas nie wybrałby tego potencjalnie lepszego świata? Pisarz przedstawia nam twór Hallidaya równocześnie jako zbawienie i zgubę ludzkości. Chociaż w 2044 roku nadal mamy Youtube’a, a postęp technologiczny jest ogromny, powinniśmy starać się, żeby na Ziemi nadal istniała chęć do życia.

Świat Oasis i wielkanocne jajo jego autora to pomysł genialny, także w swojej formie. Usatysfakcjonuje on szczególnie fanów gier komputerowych, ale także pasjonatów lat 80. Książka stanowi swoisty hymn pochwalny na ich część. Jeżeli ktoś lubi te czasy lub się nimi interesuje, to bardzo szybko odnajdzie się w realiach książki i wyłapie wszystkie smaczki i zagrywki słowne, których Cline umieścił naprawdę wiele. Cały konkurs polega na odszyfrowaniu zagadek, które Halliday powiązał ze swoim ukochanym dziesięcioleciem. Wraz z Wadem poznajemy losy powstawania pierwszych komputerów i gier, fantastyczne seriale i filmy z tamtych lat, a także muzykę. Nigdy mnie to szczególnie nie fascynowało, aż do teraz. Żałuję, że nie poznałam tamtych czasów, a czytelnicy, którzy je pamiętają na pewno będą świetnie się bawić, odkrywając ponownie swoje dzieciństwo. Jedynymi mankamentami, które mnie rozpraszały było tłumaczenie skrótów związanych z grami (NPC, PVP) jednakże jeśli ktoś nie grał nigdy w MMORPG, nie będzie mu to przeszkadzać.

„Player one” łączy w sobie science fiction z niezwykle emocjonującym thrillerem. Wade wraz z przyjaciółmi, poznanymi w wirtualnym świecie, musi podjąć wyzwanie i nie dać wygrać grupie Szóstek – ludzi, którym zależy na zwycięstwie, aby przejąć świat Oasis i uczynić go komercyjnym piekłem. Z ogromnym zapleczem pracowników i pieniędzy stanowią bardzo groźnego wroga, który nie powstrzyma się nawet przed morderstwem w rzeczywistym świecie. Do końca książki nie jesteśmy pewni, czy głównemu bohaterowi uda się ich pokonać, jednakże gorąco mu kibicujemy. Jest on postacią całkowicie z krwi i kości, którą Cline przedstawił w wiarygodny sposób. Śledzimy jego wzloty i upadki, wraz z nim dochodząc powoli do emocjonującego finału.

Ernest Cline stworzył przyszłość, w której świat nie jest przyjaznym miejscem, a ludzie uciekają do wirtualnej rzeczywistości, pełnej nieograniczonych możliwości. Wraz z Wadem przeżyjemy niezapomnianą przygodę będąc równocześnie w dwóch miejscach i czasach na raz – na Ziemi i w Oasis, w 2044 roku i w latach 80. Tytuł „najlepszej powieści science fiction 2011” jak najbardziej należy się tej powieści i po prostu trzeba ją poznać! 

Książka została przekazana od serwisu Secretum za co serdecznie dziękuję.

22 komentarze:

  1. coś z kategorii książek, które lubię :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W moją kategorię wpasowała się znakomicie :D

      Usuń
  2. Science fiction połączony z emocjonującym thrillerem, to może być całkiem ciekawa mieszanka. Wyjątkowo zaryzykuje szansą poznania tej książki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że za SF nie przepadasz, ale w tym wypadku naprawdę warto :)

      Usuń
  3. Ooo gry MMORPG? Cudeńko :) Nie spotkałam się jeszcze z taką tematyką książki, więc chętnie sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A już parę takich było :) Choćby Epic, Saga, które recenzowałam również jakoś niedawno :) A słyszałam jeszcze o paru innych. Ta tematyka ostatnio zaczyna robić furorę, a i to dobrze, bo takie perełki jak "Player one" trafiają się rzadko :)

      Usuń
  4. Ha, jestem wielce zaciekawiona. Będę się za nią rozglądać:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To trzymam kciuki, żeby rzuciła Ci się w oczy :P

      Usuń
  5. Akurat do tej książki nie trzeba mnie długo przekonywać, bo wstrzela się w moje klimaty ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A więc Twoje klimaty to i moje klimaty :D

      Usuń
  6. O, czekałam na tę recenzję.:) Książkę pierwszy raz zobaczyłam u Ciebie na stosiku, a teraz dostałam potwierdzenie, że warto się nią zainteresować.;) Idę zapisać.:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Przyznam, że podchodzę do tej książki dość nieufnie - z miejsca została okrzyczna książką roku, a to już dość podejrzana etykietka... W Niemczech też się ukazała, niemal jednocześnie, ale chyba aż takiego szału nie ma, choć książka zbiera bardzo dobre opinie. Zastanawiam się w tym wypadku na audiobookiem, bo wyjątkowo nagrano całą powieść, bez okrojeń (a to rzadkość...)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie również zawsze jest to podejrzane, ale w tym przypadku... No naprawdę nie jest to niedopowiedzenie, bo faktycznie czyta się świetnie, a fabuła jest fascynująca. Mam nadzieję, że audiobook nie zepsuje tego :)

      Usuń
  8. Nie jestem jakimś zawziętym fanem sci-fi, ale takie ponure wizje przyszłości bardzo mnie interesują. Jeśli znajdę czas, to się zapoznam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że Ci się spodoba akurat ta wizja, bo chociaż ponura to bohater przenosi się do świata, w którym jest lepiej niż w rzeczywistości. Naprawdę świetna książka. Pozdrawiam :)

      Usuń
  9. Łooo wysoka ocena, może się skuszę :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  10. When ѕоmeonе ωгitеs an
    ρiecе of writіng he/she геtаіns thе thought of a user in hіs/her mind that how a uѕеr can bе awarе οf it.
    Thus that's why this piece of writing is outstdanding. Thanks!

    Stop by my webpage ... skin lightening forum

    OdpowiedzUsuń
  11. Highly descriptive blоg, ӏ loveԁ that a lot.
    Will therе be a part 2?

    My site - skin lightening products

    OdpowiedzUsuń