wtorek, 7 sierpnia 2012

#103 Mroczny Rycerz powstaje - wrażenia z filmu

Trylogia Nolana to specyficzne podejście do tematu Batmana, dużo mroczniejsze, poważniejsze i nakręcone z epickim rozmachem. Po fantastycznym "Mrocznym Rycerzu" oczekiwania wszystkich były wygórowane, szczególnie mając w pamięci świetną kreację Heatha Ledgera jako Jokera. Czy obraz "The Dark Knight Rises" ("Mroczny Rycerz powstaje") sprostał tym wymaganiom? To już zależy od tego, jak bardzo były wysokie. Ale niezaprzeczalnie stanowi godne zakończenie serii.

Tym razem przeciwnikiem Batmana jest Bane - niegdyś okrutnie potraktowany, nosi na twarzy maskę, która łagodzi ból. Tak jak Joker, jest amatorem chaosu, ale z większym rozmachem. Dostaje się do Gotham i przeprowadza w mieście prawdziwą rewolucję. Uwaga, spoilery: Pozbywszy się Mrocznego rycerza i większości policji, ma niemal wolną rękę i wykorzystuje ją w niecny sposób - kładzie ręce na sponsorowanym przez Wayne Industries paliwie termojądrowym i tworzy z niego bombę. Wyspa odcięta od świata może liczyć tylko na siebie... Po prawej, jeśli nie boicie się spoilerów, macie emotikonkowe przedstawienie fabuły (klik aby powiększyć). A ci, którzy film już widzieli na pewno chociaż uśmiechną się pod nosem ;)

Muszę przyznać, że pierwsza godzina filmu (trwającego notabene 2:45 h) trochę mi się dłużyła. Dużo gadaniny, Bale jakiś taki owłosiony, Anne Hathaway nieco irytująca, a głos Bane'a spod maski zbyt głośny i świszczący. Ale już później akcja się rozkręca, Bruce Wayne w końcu się goli, "kotka" rzadziej się pojawia i zaczynają nas zaskakiwać pierwsze zwroty akcji. A będzie ich trochę... Wszystko oczywiście zmierza do "wybuchowego" finału...

The Dark Knight Rises
Czy reżyser w pełni spełnił pokładane w nim nadzieje? Według mnie tak. Nastawiłam się na emocjonujący film, który mnie wciągnie, wzruszy, zaskoczy i będzie mi się go dobrze oglądać. Malkontentom na pewno nie spodoba się, że Gotham jest nieco mniej mroczne. Słyszałam również narzekania na grę aktorów, w mojej opinii zupełnie nietrafione. Wszyscy zagrali równie dobrze, nawet Anne Hathaway, która z początku wydawała mi się niedopasowana do roli Seliny. Nolan szczególnie przypodobał sobie Josepha Gordona-Lewitta (zagrał także w Incepcji, zresztą podobnie jak grający Bane'a Tom Hardy), a temu aktorowi nie sposób odmówić uroku i talentu.

"The Dark Knight Rises" to obraz, który podzielił publiczność (prawie jak Prometeusz, nieprawdaż?). Stało się tak dlatego, że Heath Ledger wspaniale wykreował Jokera, a i "Mroczny Rycerz" był niemal arcydziełem. Zatem poprzeczka zawieszona była bardzo wysoko. Mnie oglądało się go świetnie. Muzyka autorstwa Hansa Zimmera jak zwykle stworzyła niezapomniany klimat, mimo że trochę mniej mroczny. Film na pewno Wam się spodoba, jeśli nie będziecie od niego oczekiwali nie-wiadomo-czego, a po prostu odprężycie się w fotelu i pozwolicie Nolanowi, Bale'owi, Oldmanowi, Hathaway, Cotillard, Freemanowi, Gordon-Levittowi i Hardy'emu zabrać się w podróż do świata Mrocznego Rycerza po raz ostatni.

Reżyseria: Christopher Nolan
Scenariusz: Jonathan Nolan, Christopher Nolan
Muzyka: Hans Zimmer
Zdjęcia: Wally Pfister


Obsada:
Christian Bale
Gary Oldman
Tom Hardy
Joseph Gordon-Levitt
Anne Hathaway
Marion Cotillard
Morgan Freeman i inni

Data premiery (Polska): 27 lipca 2012

A tutaj macie zwiastun:


Widzieliście? A może macie zamiar się wybrać?