poniedziałek, 30 kwietnia 2012

#76 Odrodzenie Ziemi - recenzja

Tytuł: Odrodzenie Ziemi
Autor: Orson Scott Card
Seria: Powrót do domu (tom 4)
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Rok wydania: 2012
Stron: 304

Moja ocena: 8/10







Orson Scott Card to pisarz, którego nie trzeba przedstawiać fanom fantastyki, a w szczególności science fiction. Autor, którego znamy głównie z kultowej Sagi Endera oraz z Opowieści o Alvinie Stwórcy podjął się napisania kolejnej serii - "Powrót do domu". Przez cztery książki obserwowaliśmy jak mieszkańcy planety Harmonia, z pomocą komputera, Nadduszy, opuszczają swe miasto, Basilicę i wyruszają w podróż, która swój koniec będzie miała na Ziemi. Po czterdziestu milionach lat Opiekun Ziemi jest gotowy przyjąć ludzi z powrotem.

Wybrańcom Nadduszy zostaje wsiąść do statku kosmicznego i obudzić się na orbicie Ziemi. Ale maszyna ma swój plan, z którym nie wszyscy się zgadzają. Zarządza, by nie wszystkie dzieci położyły się spać, a w trakcie podróży rosły, pobierały nauki i w przyszłości stanowiły cenny dodatek do sprzymierzeńców Nafaia. O intrydze jednakże dowiaduje się Elemak, który wpada w furię, zagrażając całej misji. Napięcie między braćmi przesiąka między strony i jest niczym bomba zegarowa, która w każdej minucie może wybuchnąć. Do starych, znanych bohaterów dołączają ich dzieci, których cenne umiejętności pozwolą przetrwać ludzkiej rasie lecącej na spotkanie gatunków żyjących na Ziemi.

Konflikt między Elemakiem a Nafaiem w tym tomie osiąg punkt kulminacyjny. Ich różnice charakterów uwypuklają się, a gniew i zazdrość Elemaka powodują groźne sytuacje nie tylko dla życia pielgrzymów, ale dla powodzenia całego przedsięwzięcia. Każdy z wybranych przez Nadduszę ludzi musi wybrać swoją stronę, a co za tym idzie postawić się jednemu z braci. Card wnikliwie ukazuje nam zmiany osobowości poszczególnych bohaterów, zarówno dzieci, które wraz z wiekiem nabywają mądrości i wiedzy, ale także starych znajomych, którzy przeistaczają się na naszych oczach. Zmiany te są uzasadnione, bardzo wiarygodne i wręcz nieukniknione.

Wraz z przybyciem pielgrzymów na Ziemię, pojawiły się dwa inne społeczeństwa, a nieuchronne zderzenie kulturowe obserwujemy z fascynacją. Zarówno anioły, jak i kopacze, a nade wszystko przybysze z Harmonii to odrębne gatunki, które bardzo się od siebie różnią, lecz wieloletnie wpływy Opiekuna Ziemi i Nadduszy powiązały je ze sobą skomplikowanymi więzami. Poznajemy genezę tych ludów oraz odpowiedź na najbardziej chyba intrygujące pytanie - o to, co dokładnie stało się z ludźmi 40 milionów lat wcześniej.

Orson Scott Card niezaprzeczalnie jest mistrzem pióra. Książkę czyta się szybko, a bardzo plastyczne opisy pomagają wyobrazić sobie w jakich warunkach ludzie wypracowuję trudną do utrzymania równowagę społeczną. Autor umiejętnie prowadzi nas przez zagmatwane stosunki międzyludzkie w rozrastającym się obozie przybyszów z Harmonii. Chociaż czasami niektóre imiona i ich zdrobnienia mogą wywołać konsternację, na pomoc przyjdzie nam ściąga z relacji rodzinnych zamieszczona na początku książki.

"Odrodzenie Ziemi" to powieść, w której fantasy przeplata się z fantastyką naukową, magia z technologią, ale to na obrazie przemian społeczeństw i jednostek skupia się Card. Przedostatni już tom serii "Powrót do domu" jest bodaj najlepszym i najciekawszym ze wszystkich. Teraz pozostaje nam czekać na nigdy dotąd nie wydaną w Polsce ostatnią część cyklu, której treść stanowi wielką zagadkę.

Jedno jest jednak pewne - Ziemianie wrócili do domu.

Za książkę dziękuję wydawnictwu Prószyński i S-ka

10 komentarzy:

  1. Szkoda, że nie jest to odrębna powieść fantastyczna, tylko kolejny tom serii, dlatego tym razem spasuje, gdyż mam już na głowie aż 5 różnych cykli, które muszę stale pilnować i to mnie trochę irytuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem Cię całkowicie, też śledzę parę serii... Ale w tej akurat im dalej tym lepiej :)

      Usuń
  2. Mi się podobała chyba najbardziej z całego cykli

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi również. Naprawdę świetna lektura :)

      Usuń
  3. Seria, która widnieje na liście pod kategorią... "kiedyś w odległej przyszłości". Musze się najpierw uporać z innymi pozycjami.

    btw, Proszyński mnie raz wkurzył, gdy wydając cykl Endera w roku 2010 i w 2011, zmieniał ustawienie napisów na grzbietach i te swoje logo dodał. Na szczęście, teraz już wszystko idzie w tym samym układzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też to zauważyłam - bardzo irytujące! Niby seria, a jednak nie wygląda jednolicie, mogli się zdecydować wcześniej.
      A Powrót do domu Ci polecam, im dalej tym lepiej :) Szkoda, że została już ostatnia część :(

      Usuń
  4. Ja jestem przed książką "Zaginione wrota" tego autora, które również dostanę od wydawnictwa, z czego jestem bardzo ucieszona.
    A tak na marginesie to muszę powiedzieć, że bardzo ciekawy blog. Wrył się w moją pamięć, co oczywiście pozytywnie o nim świadczy.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam nadzieję, że dostanę "Zaginione wrota", bo zapowiadają się super.

      Ciesze się bardzo, że blog Ci się podoba, zapraszam w częste odwiedziny :)

      Pozdrawiam również :)

      Usuń
  5. Tytuł rzucił mi się w oczy w bibliotece. Chyba muszę sięgnąć po wcześniejsze tomy, bo widzę, że warto. Może nie jestem wielką fanką sf, ale fantastyki jak najbardziej. ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam Carda! Gre Endera nawet wykorzystałam w swojej pracy maturalnej :)
    pozdrawiam
    K.

    OdpowiedzUsuń