Pokazywanie postów oznaczonych etykietą thriller. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą thriller. Pokaż wszystkie posty

środa, 9 października 2013

Dan Brown, "Inferno" - recenzja premierowa

Autor: Dan Brown
Tytuł: Inferno
Seria: Robert Langdon (#4)
Wydawnictwo: Sonia Draga
Data wydania: 09.10.2013
Stron: 592

Moja ocena: 3/10








Lubię prozę Dana Browna. Traktuję ją jako lekturę na rozluźnienie, emocjonującą, choć nieco naiwną i naciąganą, ale przyjemną i idealną na jeden wieczór. Czytałam wszystkie dostępne do tej pory w Polsce książki Amerykanina, a tej mającej dziś premierę także nie potrafiłam się oprzeć. Pewnie zastanawiacie się, czy warto wydać 45 zł na swój twardo oprawiony egzemplarz, który zwiastuje potencjalnie fascynująco spędzony czas w „piekle” Dantego?

Otóż nie, nie warto. Ale zacznijmy może od początku.

niedziela, 6 stycznia 2013

#145 Opactwo - recenzja

Tytuł: Opactwo
Autor: Chris Culver
Seria: Ash Rashid (#1)
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Rok wydania: 2012
Stron: 368

Moja ocena: 7/10









Debiutanckie utwory, szczególnie kryminały, często okazują się klapą, ale nierzadko są efektownym wejściem do gatunku nowego pisarza, którego postępy warto obserwować. Na szczęście, w tym wypadku mamy do czynienia z tą drugą wersją. Jeśli nadal boicie się sięgnąć, czytajcie dalej, bo „Opactwo”  ma w sobie wszystko, czego tylko można zapragnąć w powieści detektywistycznej.

Tym razem postępy w śledztwie obserwujemy z perspektywy pierwszej osoby – bardzo niekonwencjonalnego, upartego i zdeterminowanego detektywa, Asha Rashida. Jest on muzułmaninem, ale poza codzienną modlitwą, niezbyt trzyma się ram religii. „Leczniczo” zażywa alkoholu i nie waha się być brutalnym, gdy poczuje zagrożenie.  A to uczucie trzyma się go przez większość książki – wszak tajemnicze morderstwa osób, z którymi rozmawiał, podejrzenia ze strony innych policjantów i znajomość prawdy, w którą nikt nie chce uwierzyć składają się na obraz człowieka paranoidalnie oglądającego się za ramię i pijącego, by zapomnieć.

A wszystko zaczęło się ze śmiercią siostrzenicy Rashida, która umarła po wypiciu podejrzanej substancji, przypominającej krew. Detektyw wszczął śledztwo, odkrywając zaskakującą przeszłość dziewczyny, tak odległą od wyobrażeń. Narkotyki, krew, klub dla wampirów, czyli ludzi pijących krew? Wszystko to było zbyt podejrzane dla naszego głównego bohatera, szczególnie gdy policja zbyt szybko zamyka dochodzenie. I tak wplątuje się on w porachunki narkotykowych bossów i mafiozów. Przez wrodzony upór zagrożenie zaczyna tyczyć się także jego, a tym bardziej jego rodziny.

Ash Rashid to detektyw, jakich rzadko spotyka się w literaturze. Nierzadko zrobi coś, za co sam wylądowałby za kratkami, zagrożony – atakuje. Nie czeka w ukryciu, a wychodzi złu naprzeciw. Jego bezkompromisowe podejście do życia szybko przysporzy mu sympatii czytelnika, który z całych sił trzyma za niego kciuki. W tej skomplikowanej intrydze, w której gdzie nie popatrzeć, ktoś pada trupem, przyda mu się każda odrobina szczęścia. Szczególnie, że na pomoc innych osób nie może liczyć – jeden z policjantów go nienawidzi, a inny jest wtyką głównej podejrzanej, „królowej wampirów”.

Fabuła „Opactwa” to kolejny przykład tego, że Chris Culver nie lubi iść na łatwiznę. Sam wątek z „wampirami” jest ciekawy, ale widać niewystarczająco dla amerykańskiego autora. Dodał do tego narkotyki, mafię, a nawet zagrożenie biologiczne. Z tym ostatnim niestety przesadził w zakończeniu, zupełnie lekceważąc jego skutki. Między stronami przeplatane są muzułmańskiego zwyczaje, chociaż nie przekładają się one na treść – gdyby główny bohater był katolikiem, buddystą czy wyznawcą jakiejkolwiek innej religii, opis książki brzmiałby tak samo, a szkoda.

Autor od pierwszych stron intryguje i zaciekawia czytelnika, ale momentami forma dziennika przeszkadza – Ash relacjonuje każdą małą czynność w ciągu dnia. Przez cały czas tempo akcji przyśpiesza, osiągając krytyczny poziom na dwadzieścia stron przed końcem. Na szczęście dochodzi do rozwiązania i na wyjaśnienia nie trzeba czekać do kolejnego tomu. A ten już się pisze - „The Outsider” ukaże się za granicą w 2013 roku.

„Opactwo” to przebojowy thriller, który trafił na listę bestsellerów „New York Timesa”. Po lekturze mogę stwierdzić, że bardzo słusznie. Intrygująca, złożona fabuła, tajemnicze „wampiry” i niekonwencyjny bohater składają się na powieść, którą czyta się błyskawicznie i z przyjemnością.

Książka została przekazana od serwisu kobieta20.pl za co serdecznie dziękuję. 
 Link do recenzji w serwisie: Po trupach do krwawego celu

piątek, 30 listopada 2012

#134 Złudzenie - recenzja


Tytuł: Złudzenie
Autor: Thomas Erikson
Seria: Z Alexem Kingiem (#1)
Wydawnictwo: Rea
Data wydania: Październik 2012
Stron: 576

Moja ocena: 7/10









Alex King jest uzależniony od ciekawych spraw. Wrodzony upór oraz nieprzeciętne umiejętności w analizowaniu ludzkich zachowań pozwalają mu włączyć się do śledztwa, spełniającego jego wysokie wymagania. U boku Niny Mander próbuje rozgryźć zagadkę zaginięcia brata komendanta. Jednocześnie sztokholmska policja staje przed  sprawą szantaży bogatych ludzi, którzy w zamian za ochronę do końca życia zmuszani są zapłacić kilkadziesiąt milionów koron. Odmowa oznacza dla nich śmierć z rąk snajpera. Śledztwo jednak staje w miejscu, gdyż brak mu jakichkolwiek punktów zaczepienia.

Akcja książki „Złudzenie” biegnie dwutorowo. Przeplatają się w niej rozdziały z perspektywy Alexa i Niny, a także Fredrika, zaginionego brata komendanta. Dzieli je pewien przedział czasu, który jednocześnie pozwala nam widzieć to, czego jeszcze nie zauważyli bohaterowie, a z drugiej strony został umiejętnie wykorzystany, by wprowadzić nas w stan zaintrygowania i niepewności. Do końca nie wiemy, co stało się z Fredrikiem i pisaną przez niego biografią Lucyfera, czyli człowieka stojącego na czele najgroźniejszej grupy przestępczej w Szwecji. Co jakiś czas czytamy także o ludziach, którzy znaleźli się na celowniku tajemniczych szantażystów oraz zatrudnianej przez nich kobiety-snajpera. Mimo takiego natłoku postaci, pisarz sprawia, że łatwo się wśród nich odnaleźć. Najciekawsze jednak są epizody, w których główną bohaterką jest bezimienna dziewczynka, chcąca imponować swemu ojcu. Przez całą książkę zastanawiamy się, kim ona jest. A odpowiedź na to pytanie jest najbardziej zaskakująca.

Co ciekawe, sam tytuł powieści nie odnosi się bezpośrednio do jej treści. Nie raz złudzeniem okazuje się nasze postrzeganie rzeczywistości, a także innych ludzi. Erikson jest behawiorystą i trenerem coachingu, dzieli przy tym ludzi na cztery kategorie: czerwonych, żółtych, zielonych i niebieskich. W osobie Kinga zawarł dużą cząstkę siebie – łączy ich przebojowość i zawód właśnie. Chociaż psychologia i kryminał często występują wspólnie, to głębsza analiza ludzkiego zachowania, którą możemy bezpośrednio odnieść do świata wokół nas, jest rzadko spotykana. Tym ciekawiej czyta się ten debiut szwedzkiego autora. Chociaż musi trochę poćwiczyć nad warsztatem, szczególnie równomiernością tempa akcji, wprowadził do gatunku coś nowego.

Zakończenie „Złudzenia” jest trochę niesatysfakcjonujące, bo nie zamyka wszystkich wątków. Autor świadomie zostawił sobie tę furtkę na wypadek kolejnych tomów przygód Alexa Kinga. Jeśli tylko poprawi trochę styl pisania, utrzymując przy tym stopień skomplikowana fabuły, może to być kolejna godna uwagi seria kryminalna rodem ze Skandynawii. Thomas Erikson tymczasem dołącza do grona pisarzy godnych uwagi, których postępy będę uważnie śledzić.

Książka została przekazana od serwisu dlalejdis.pl za co serdecznie dziękuję. 
 Link do recenzji w serwisie: Uzależniony od ciekawych spraw

czwartek, 15 listopada 2012

#132 Twój cień - recenzja

Tytuł: Twój cień
Autor: Jeffery Deaver
Seria: Kathryn Dance (#3)
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Rok wydania: 2012
Stron: 456

Moja ocena: 7/10









Kayleigh Towne to młoda, ale odnosząca niesamowite sukcesy, piosenkarka country. Jej słowa płyną prosto z serca i swoim przesłaniem docierają do wielu ludzi. Wśród nich znajduje się Edwin Sharp, dla którego każda piosenka ma drugie znaczenie, a automatyczny podpis „XO, Kayleigh” w odpowiedzi na jego maile zdaje się mu być wyznaniem miłości. Opętany myślą, że dziewczyna skrycie go kocha, lecz to jej najbliżsi nie pozwalają im na związek, przybywa do Fresna i staje się pełnoprawnym stalkerem. Wraz z jego obecnością w rodzinnym miasteczku piosenkarki zaczynają ginąć w makabrycznych okolicznościach jej rodzina i przyjaciele, a będąca przypadkiem w okolicy, dobra znajoma Kayleigh, Kathryn Dance, podejmuje niebezpieczną grę z zabójcą.

Tytułowy „Twój cień” to jedna z piosenek wymyślonych na potrzeby książki przez autora, a zarazem ulubiony utwór Edwina Sharpa. W jego rytmie popełniane są wymyślne morderstwa, opierające się kolejno na poszczególnych zwrotkach. Teksty wszystkich nagrań zostały zamieszczone z tyłu książki, a ich fragmenty przewijają się często w trakcie fabuły. Deaver naprawdę się postarał, wymyślając treści piosenek, a co więcej – na jego stronie udostępnione zostały… ich fragmenty. Może nie są do końca zgodne z tym, co miałam w głowie podczas lektury, ale inicjatywa godna pochwały. Trzeba w tym miejscu docenić także ogromny wysiłek tłumaczki, Maciejki Mazan, która postarała się o jak najwierniejsze odwzorowanie wszystkich rymów, zachowując przy tym sens przesłania.

To właśnie wokół piosenek kręci się fabuła, gdyż zawierają one wskazówki dotyczące przyszłych zbrodni. Uważny czytelnik może pokusić się o obstawianie potencjalnych miejsc zabójstw, ofiar oraz tożsamości mordercy, która do końca nie jest jasna. Amerykański pisarz jak zawsze mami, czaruje opisami, podsuwa fałszywe tropy, a na końcu i tak nas zaskoczy. Jednocześnie historia nie wydaje się być oderwana od rzeczywistości – to wszystko mogło się wydarzyć naprawdę. Świat wykreowany jest prawdziwie, przeplatane są wątki polityczne, anegdoty o popkulturze, czy muzyce – jej historii, ewolucji nośników, a także ciężkich czasach, jakie nastały dla branży.

Nie zabraknie tu również historii osobistych głównej bohaterki, Kathryn Dance. Postać ta pojawiła się pierwszy raz w fenomenalnej „Śpiącej laleczce” , a „Twój cień” to trzeci tom serii ze specjalistką od kinezyki, czyli nauki o mowie ciała. Chociaż tym razem jej umiejętności trudno było w pełni wykorzystać, wszak stalkerzy, a w szczególności nasz Edwin Sharpe, to bardzo opanowani ludzie, których urojenia wydają się im być prawdą. Jeśli jednak macie nadzieję na kryminologię znaną bardziej z CSI, nie rozczarujecie się. Miłym akcentem dla wiernych czytelników autora jest gościnny udział w śledztwie jego słynnej pary bohaterów: Lincolna Rhyme’a i Amelii Sachs.

„Twój cień” to sztampowy thriller spod pióra Jeffery’ego Deavera, co jednak nie znaczy, że jest źle – wręcz przeciwnie! Książkę czyta się niesamowicie szybko, 400 stron mija w mgnieniu oka. Do końca nie jesteśmy pewni, kto zabił, autor wodzi nas za nos, jak tylko mu się podoba. Jedynym mankamentem jest, niestety, redakcja. Naprawdę często brakowało mi przecinków, a niekiedy zdarzały się i literówki. Mimo wszystko, warto sięgnąć po tę powieść, którą wyróżniają stworzone specjalnie na tę okazję piosenki, pogmatwana intryga oraz wyraziści bohaterowie, o których trudno zapomnieć.

Książka została przekazana od serwisu kobieta20.pl za co serdecznie dziękuję. 
 Link do recenzji w serwisie: Zabójstwa w rytmie country

wtorek, 6 grudnia 2011

#49 Przynęta - recenzja

Tytuł: Przynęta
Autor: Jose Carlos Somoza
Wydawnictwo: MUZA
Rok wydania: 2011











Określają nas nasze pragnienia. Co jeśli ich spełnienie okaże się koszmarem? José Carlos Somoza przedstawia przepis na… matematyczną formułę rozkoszy.

Madrycka policja ściga mordercę prostytutek i imigrantek. Zwykłe sposoby na niego nie działają, więc do akcji wkracza sekretny oddział przynęt – specjalnie wyszkolonych kobiet i mężczyzn, którzy w paru ruchach potrafią uwieść ofiarę, dając jej rozkosz, której nie będzie w stanie wytrzymać. Jedną z nich jest Diana Blanco, która zostaje przydzielona do sprawy Widza. Po dniach bezskutecznego polowania postanawia zrezygnować z wykańczającej ją pracy. Wszystko jednak się komplikuje, gdy jej młodsza siostra włącza się w śledztwo. Aby ją chronić, Diana robi wszystko co może, by jako pierwsza dostarczyć mordercy tego, czego pożąda on najbardziej…

Akcja książki dzieje się w niedalekiej przyszłości. Hiszpańscy uczeni odkryli istnienie elementu DNA odpowiadającego za nasze pragnienia. Psynom każdego człowieka określa jego “filię” - grupę gestów, słów czy elementów otoczenia, które go podniecają. Ich umiejętne użycie może skończyć się szaleństwem z rozkoszy – nieodpartej i obezwładniającej. „Przynęty” to wyszkoleni do perfekcji  dorośli, młodzież, a nawet dzieci, potrafiący wykorzystać specyfikację psynomu do manipulowania ludźmi. Jako że moralność pomysłodawców tej sekretnej armii jest wysoce wątpliwa, muszą oni działać po kryjomu, polując nocami w rejonach odwiedzanych przez niebezpiecznych potencjalnych psychopatów. Nie jest to dla nich jednakże żadna kara, a wręcz przeciwnie. Z racji własnych „filii” uwielbiają oni to, co robią.

Podczas lektury poznajemy wiele dewiacji, których podstawy autor uzasadnia utworami Szekspira. Cała powieść wydaje się być sztuką – rozdziały poświęcane są kolejnym zabójczym pragnieniom. Rozpoczęcie trwa dość długo, bo niemal połowę książki, lecz stanowi idealne wprowadzenie w świat szczegółów i detali, gestów i wyrazów twarzy, ludzi i intryg. Wszystko znakomicie wykreowane kulminuje się w Antrakcie, by dojść do niewiarygodnego Finału, który wywoła w czytelniku dreszcze.

Główna bohaterka szybko zdobywa sympatię czytelnika. Jej psychologia, ale także charaktery pozostałych postaci, są rozbudowane i mają głębię, której często brakuje w innych powieściach. „Przynęta” to nie typowy przedstawiciel gatunku – znajdziemy tu elementy kryminału, thrillera psychologicznego, a nawet horroru, przez co nadaje się dla dojrzałych czytelników, którzy w literaturze poszukują czegoś więcej niż zwykłego polowania na nieuchwytnego mordercę. Fabuła została skonstruowana warstwowo, autor powoli odkrywa przed nami kolejne karty, dżokera jednak zatrzymując na sam koniec.

Z pewnością jest to książka, która głównie ma dostarczać rozrywki, ale nie brakuje jej pewnych filozoficznych sentencji, mających skłonić czytelnika do namysłu. José Carlos Somoza wielokrotnie powtarza za Szekspirem, że „życie jest teatrem”. Od nas zależy, czy faktycznie tak będzie oraz w jakim stopniu. Ilu ludzi wokół nas zakłada maski i gra przed nami, nawet nieświadomie? Choć było to moje pierwsze spotkanie z autorem, chętnie sięgnę po więcej. „Przynęta” to intrygujący, oryginalny thriller, który raz na zawsze odmieni wasze spojrzenie na Szekspira i jego twórczość.


Książka została przekazana od serwisu kobieta20.pl za co serdecznie dziękuję. 
 Link do recenzji w serwisie: Maska szaleństwa