Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pustynna włócznia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pustynna włócznia. Pokaż wszystkie posty

sobota, 27 kwietnia 2013

#169 Wywiad z Peterem V. Brettem

Na portalu Secretum.pl ukazał się wywiad, który przeprowadziłam z Peterem V. Brettem, autorem Cyklu demonicznego ("Malowany człowiek", "Pustynna włócznia", "Wojna w blasku dnia").

Możecie przeczytać odpowiedzi na pytania, jak wygląda typowy dzień autora, czy posiada on kota (toć to atrybut pisarza!) oraz parę smaczków dotyczących samego Cyklu demonicznego. Link do wywiadu na stronie portalu:


Poniżej moje zdjęcia ze spotkania z pisarzem na Polconie 2013 we Wrocławiu:



piątek, 1 kwietnia 2011

#2 Peter V. Brett, Pustynna włócznia. Księga II - recenzja

Autor: Peter V. Brett
Tytuł: Pustynna Włócznia. Księga II
Seria: Cykl demoniczny (#2)
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Rok wydania: 2010
Stron: 664











Od razu po przeczytaniu księgi I „Pustynnej Włóczni” Petera V. Bretta, wzięłam się za jej kontynuację. Książka zaczyna się w dość losowym momencie, gdyż nasz rodzimy wydawca postanowił podzielić oryginalny tom na dwie części. Z jednej strony zabieg ten jednak ma pewien użytek, jako że obie księgi razem liczą sobie około 1200 stron. Z drugiej natomiast płacimy podwójną cenę w praktyce za jedną historię. Ale za to jaką!

Ahmann Jardir, Shar'Dama'Ka, wiedzie Krasję na Północ w celu zjednoczenia wszystkich nacji w wojnie z alagai, Otchłańcami. Zaskoczeni przez wrogą armię Rizończycy oddają fort bez walki, a samozwańczy Wybawiciel tworzy z niego bazę wypadową dla swej ogromnej armii. Brutalni wojownicy gwałcą wychowane w zupełnie innej kulturze kobiety, chcąc pokazać im ich miejsce, a pozostali mieszkańcy miasta i okolicznych wsi zmuszani są do chwycenia za broń i nauki walki. Jardir i jego armia chwilowo odpoczywają w Lennie Everama, które jest wyjątkowo blisko Zakątka Wybawiciela, zwanego niegdyś Zakątkiem Drwali...

Naznaczony, który za wszelką cenę nie chce, by widziano w nim Wybawiciela, stara się rozprowadzić po Thesie starożytne runy wojenne i obudzić w ludziach chęć do walki, z zarówno przeciwko Otchłańcom, jak i najeźdźcom, którzy z pewnością nie zabawią długo bezczynnie. Jednocześnie, Leesha i Rojer spotykają się z przedstawicielstwem Krasji, widząc całkiem ludzkie oblicze Jardira. Zielarka zauważa swoją szansę na zakończenie bezsensownych wojen i obronę bliskich jej ludzi.

Autor brawurowo prowadzi akcję, zazębiając ze sobą historie ośmiu postaci, tych znanych nam już wcześniej oraz paru nowych – Renny, dawniej przyrzeczonej Arlenowi, dziewczynie z Potoku Tibbeta, oraz bardzo tajemniczej postaci Alagai Ka, króla Otchłańców, demona umysłu, który potajemnie obserwuje obu potencjalnych Wybawicieli, knując plany ich zniszczenia. Brett wspominał o nich wcześniej, ale dopiero w tej księdze mamy rozwinięcie tych dwóch wątków.

Mimo takiego natłoku głównych bohaterów, nadal są oni wielowarstwowi, lecz tym razem widzimy ich od innej strony. Naznaczony mimo pewnych namacalnych oznak utraty człowieczeństwa, jest bardziej ludzki niż w poprzedniej księdze, potrafi żyć, a nie tylko walczyć. Roznoszą go wręcz emocje, co jest miłą odmianą po jego bezosobowym i bezuczuciowym okresie po zdradzie przyjaciela. Na rozdziały z nim związane czeka się najbardziej, gdyż w większości to one napędzają tempo akcji. Z drugiej strony, dla odmiany, hamują je części o Shar'Dama'Ka. Jardir z brutalnego wojownika, staje się pokorny, ale zarazem uparty w dążeniu do zaspokojenia pożądania, zamiast na walce skupiając się na kobiecie. Można wręcz powiedzieć, że w tej księdze ci dwaj główni bohaterowie zamienili się miejscami, natomiast reszta postaci próbuje się do tych zmian dostosować. Czytelnik może się przez to czuć nieswojo, jednak nie umniejsza to w żadnej części świetności książki.

Pomimo ponad 600 stron powieść czyta się bardzo szybko, nawet szybciej niż jej poprzedniczkę. Trzeba przyznać, że chociaż obie księgi to tak naprawdę jedna całość, w tej nastrój nieco, ale nadal zauważalnie, się zmienia. Może to dlatego że nie ma już pustynnej atmosfery Krasji i akcja toczy się w zielonych krainach, w znanych z „Malowanego Człowieka” miejscach. Autor zmniejszył również ilość opisów walki, mamy za to więcej widoków ludzi i ich emocji oraz zwyczajów.

Oceniając „Pustynną Włócznię” jako jedną książkę, mogę tylko podkreślić, że mamy do czynienia z bardzo dobrym kawałkiem literatury. Chociaż Fabryka Słów w dość niepochlebnych słowach jest komentowana za podział serii, nie można zaprzeczyć, że w innych aspektach wydawania książek osiągnęła swoisty kunszt. Okładki na półce wyglądają klimatycznie i jednolicie, a grafiki na stronach powieści cieszą oko czytelnika i są z pewnością miłym dodatkiem do treści. Jedyną wadą „Pustynnej Włóczni” jest to, że na kolejną część trzeba czekać co najmniej do 2012 roku. Na pewno będzie warto, bo historia ta może mieć wiele zakończeń, a autor jeszcze nie raz nas zaskoczy.

Recenzja ukazała się również w serwisie StrefaRPG.pl

#1 Peter V. Brett, Pustynna włócznia. Księga I - recenzja

Autor: Peter V. Brett
Tytuł: Pustynna włócznia. Księga I
Seria: Cykl demoniczny (#2)
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Rok wydania: 2010
Stron: 528











„Malowany człowiek” to jeden z najlepszych debiutów jakie czytałam. Fabryka Słów potraktowała nas, czytelników niczym kupców na targu, dzieląc książkę na dwie księgi. Mimo wielu głosów przeciwko takim zabiegom, kolejny tom, „Pustynną Włócznię” podzielono podobnie. W tym wypadku jednak takie działanie zdaję się być uzasadnione, bo obie księgi są podobnej grubości, każda ma około 600 stron.

Sama książka również dzieli się na dwie części. W pierwszej obserwujemy poczynania Ahmanna Jardira. Nie jest to zupełnie nowa postać, spotkaliśmy się już z nim w „Malowanym Człowieku, księdze II”, gdy Arlen chcąc walczyć wraz z wojownikami z Krasji, przynosi im odnalezioną Włócznię Kajiego. Wtedy to, po zauważeniu mocy broni, Jardir, jako przywódca wojowników, zdradza przyjaciela, zabiera mu włócznię i zostawia go na pastwę Otchłani na pustyni. W tym tomie autor ujawnia nam przez co przechodził Jardir podczas dorastania i przedstawia najważniejsze momenty z życia 30-letniego wojownika, wydarzenia, intrygi, które doprowadziły go do tego hańbiącego wydarzenia.

Z początku trudno było mi się przyzwyczaić do nowej postaci i nowych realiów w książce. Krasja i jej wojownicy są bardzo brutalni, ślepo oddani swojej religii i walce z Otchłańcami, alagai. Ich społeczeństwo podzielone jest na Dal’sharum - wojowników, dama -wysokich urzędników, dama’ting - szanowanych lekarek, potrafiących przewidzieć przyszłość, zwykłych kobiet oraz khaffit - pogardzanych, stojących na najniższym szczeblu drabiny, kupców i rzemieślników, którzy nie mogli bądź nie chcieli walczyć i ginąć ku chwale Everama. Są to zupełnie inni ludzie niż osadnicy z Północy, których poznaliśmy wcześniej. Najważniejsza dla nich jest chwała, a daje ją jedynie śmierć w walce z alagai. Z jednej strony ich waleczność i odwaga, a z drugiej pogarda dla khaffit i innych nacji, tworzy z nich niebezpieczną i śmiertelnie groźną armię. Nastrój pustynnej Krasji autor oddał bardzo dokładnie i szczegółowo. Jest to kraj pełen tajemnic, antagonizmów, walki o władzę i sporów między klanami.

W drugiej części książki wracamy do postaci i miejsc znanych dobrze z „Malowanego człowieka”. Arlen, Leesha i Rojer w miasteczku zwanym Zakątkiem Wybawiciela wypowiedzieli demonom własną wojnę. Z trójką świetnych i zdolnych przywódców, ludzie nie boją się stawić czoła potworom z Otchłani. Mając do dyspozycji oręż wymalowaną runami i demoniczny ogień , a obok utalentowaną zielarkę, skrzypka z magicznymi skrzypkami oraz, według wielu, Wybawiciela, wieśniakom nic nie jest straszne.

Rozdziały o Jardirze to przeplatanie się jego młodości z dorosłością. Zabieg autora został bardzo dobrze zrealizowany i możemy obserwować zmiany zachodzące w chłopcu, a później mężczyźnie, a nie oceniać go poprzez pryzmat wydarzeń z „Malowanego człowieka”. Pozostali, znani już nam bohaterowie to postacie pełne sprzeczności, charyzmatyczne i, pomimo wszystkich przeciwności losu, silne. Każde z nich ma swoje marzenia, obawy i cele, niczym żywi ludzie. Mimo ciągłych retrospekcji, akcja biegnie do przodu, autor nie pozwala nam się nudzić. Bardzo dobrze, że wprowadził on tą część z perspektywy Jardira, poszerza nam to horyzonty i intryguje, w jaki sposób to wszystko się skończy.

Mimo że książka jest typową 600-stronicową „cegłą”, czyta się ją szybko i w napięciu. Polecam mieć od razu drugą księgę pod ręką, gdyż akcja przerwana jest w bardzo losowym momencie i niedosyt bardzo daje nam się we znaki.

Stosunkowo długo miałam tę książkę na półce, ale zawsze było coś innego do przeczytania, więc cierpliwie czekała na swoją kolej. Bardzo żałuję, że nie przeczytałam jej wcześniej, bo naprawdę warto. Zanim jednak zabierzecie się do lektury, powinniście przypomnieć sobie poprzednie tomy, gdyż znacząco poprawia to komfort czytania.

Recenzja ukazała się również w serwisie StrefaRPG.pl