Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Conor Kostick. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Conor Kostick. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 3 czerwca 2012

#83 Saga - recenzja

Tytuł: Saga
Wydawnictwo: Telbit
Seria: Kroniki Awatarów (tom 2)
Rok wydania: 2012
Stron: 350


Moja ocena: 5/10








Conor Kostick w pierwszej części trylogii "Kroniki Awatarów" wysyła nas w komputerowy, wirtualny świat, w którym każdy może być kim chce - znamy to chociażby z gier MMORPG. Jednak Epic nie był zabawą, a miejscem, gdzie ważyły się losy jednostek. Eryk, wraz z przyjaciółmi, pokonał niesprawiedliwy system i sprawił, że ludzie mogli żyć normalnie. Chociaż zakończenie wydawało się nie zostawiać miejsca na niedomówienia, amerykański pisarz ponownie wraca na Nową Ziemię, lecz tym razem nie bezpośrednio.

Zjawa należy do grupki anarchistów - dzieciaków spędzających całe dnie jeżdżąc na deskolotkach. Nie zgadzają się oni na podział społeczeństwa ze względu na kolor posiadanej karty. Zakazy i obostrzenia nic dla nich nie znaczą, a dewastowanie centrów handlowych przeznaczonych dla ludzi o wyższym statusie jest chlebem powszednim. Tak naprawdę jednak są niegroźni, bo w końcu to dzieci. Poza uprzykrzaniem życia władzom w głowie im zabawa, imprezy i używki. Jednakże jedynie do czasu... W ich świecie pojawia się nagle Cindella - awatar Erika z Epica - piratka, której kule i lasery nie robią żadnej krzywdy. Zjawa wraz z przyjaciółmi, wykorzystując okazje dążą do chaosu i, może, obalenia despotycznej władzy Czarnej Królowej.

Świat znany nam z "Epica" łączy z "Sagą" bunt młodych ludzi, którzy są na końcu łańcucha pokarmowego i nie godzą się z podziałem społeczeństwa na lepszych i gorszych. Zjawa, podobnie jak Erik chce zmienić ustrój, wyrwać się spod jarzma królowej. Twarz głównego wroga jest inna, mroczniejsza i bardziej tajemnicza. Ale i poznajemy ją lepiej, gdyż wiele rozdziałów zostało napisane z punktu widzenia Czarnej Królowej. Dzięki temu dowiadujemy się, czym jest Saga i co stało się z Ziemią, oraz o pobudkach kierujących jej działaniami. Ustrój zmienił się z kastokracji w monarchię z pozorami demokracji w postaci gildii. W przeciwieństwie do "Epica" tutaj ludzie mają większy wpływ na swoją egzystencję, ale zależny od swojej pozycji społecznej, a koniec końców i tak niewielki.

Brak tutaj klimatu znanego nam z poprzedniej części, jednakże tam Epic był grą i wszyscy o tym wiedzieli. Była to więc, poniekąd, zabawa, a śmierć postaci nie oznaczała końca życia człowieka i wszystko można było zacząć od nowa. W Sadze umiera się naprawdę, a nikt, oprócz królowej, nie zdaje sobie sprawy, że ten świat jest sztuczny. Każde zagrożenie więc jest realne, a ta śmiertelna powaga odbiera nieco książce. Autor nie wykorzystał w pełni potencjału jaki dawał mu świat, w którym nikt nie kwestionowałby zupełnie pokręconych praw fizyki. Jedynym odstępstwem jest możliwość jazdy na deskolotkach, które odpychają się od materii.

Widoczna jest tutaj przewidywalność fabuły, a także jej powtarzalność względem "Epica". Mamy grupkę przyjaciół, która nie godzi się na jawnie niesprawiedliwy system władzy, więc buntuje i zyskuje poparcie społeczeństwa. Pomaga im ktoś, kto był bliski rządzącym, ale teraz chce zemsty. Brzmi znajomo? Dla mnie nawet za bardzo. Nie zmienia to jednak faktu, że książkę czyta się szybko i przyjemnie, chociaż bez wypieków na twarzy. Miejmy nadzieję, że trzeci tom trylogii będzie zbudowany na innym schemacie, a wtedy jego lektura przyniesie więcej wrażeń.

Książka została przekazana od serwisu nakanapie.pl za co serdecznie dziękuję.
Link do recenzji w serwisie: Powtórka z rozrywki

środa, 30 maja 2012

#81 Epic - recenzja

Tytuł: Epic
Autor: Conor Kostick
Wydawnictwo: Telbit
Seria: Kroniki Awatarów (tom 1)
Rok wydania: 2011
Stron: 400

Moja ocena: 7,5/10









W ostatni trend książek związanych ściśle z grami komputerowymi („Erebus”, „Hyperversum”) idealnie wpisuje się debiutancka powieść Conora Kosticka, „Epic”. Autor zresztą ma doświadczenie z grami fabularnymi, gdyż ponoć jest twórcą pierwszego LARPa (Live Action RPG). Opis z tyłu książki niesamowicie trafił w mój gust, dlatego książka szybko zakwalifikowała się do rubryczki „must read”. Wiedzcie, że się nie rozczarowałam, a o tym poniżej. 

Akcja dzieje się na „Nowej Ziemi” – która nie ma wyraźnych zmian w stosunku do naszej planety – oprócz zmniejszenia populacji (do 5 milionów), innej geografii oraz, co najważniejsze, przemiany społecznej. Ludzkość znana ze swoich autodestrukcyjnych zapędów, zrobiła to, czego się obawiamy – zniszczyła Ziemię wojną nuklearną. Ci, którzy przeżyli, postanowili pozbyć się brutalności, rozwiązując wszystkie kwestie sporne nie przez konfrontacje, a w grze – Epicu. 

Graczom Epic przypominał będzie MMORPG World of Warcraft, w którym zakłada się swoją postać – awatara, rozmawia z NPC, zabija potworki i walczy na arenie. Jednakże, gdyby każdy kogo znamy spędzał większość część dnia przebywając w „alternatywnym świecie” zabawa straciłaby cały urok. Szczególnie, gdyby pojedynki toczyły się o każdą drobnostkę, a śmierć oznaczałaby stratę ekwipunku – wirtualnie i w rzeczywistości – i konieczność rozpoczynania od nowa. 

Eric wraz z przyjaciółmi wykazuje się pomyślunkiem, sprytem i kreatywnością. Chociaż wątpię, że nikt wcześniej nie wpadłby na pomysł utworzenia awatara o przeciwnej płci. Jednakże jego odmienne podejście sprawdza się doskonale. Banda Cindelli, bo tak ma na imię postać Erica w Epicu, rośnie w siłę i zdolna jest zagrozić rządzącym kastokratom. Władza jednak nie lubi, gdy ktoś się jej przeciwstawia i zagrożenie śmiercią ze strony grającego niezbyt fair Kata, przekształca się także w realne niebezpieczeństwo.

Początkowo obawiałam się, że „Epic” będzie książką naiwną, przeznaczoną bardziej dla dzieci i młodzieży niż dojrzalszych czytelników, jednakże myliłam się. Chociaż autor popełnił parę błędów i uprościł niektóre rzeczy, mamy tu do czynienia z poważnym podejściem do poważnego problemu. Kostick pokazując nam społeczeństwo bez konfliktów, jednocześnie odkrywa prawdziwą naturę ludzkiej duszy, u której podstaw leży walka – czy to o jedzenie, czy o kobietę, czy o życie. Scenariusz, o którym pomyśleli przywódcy ocalałej ludzkości zupełnie się nie sprawdził, szczególnie, że powstał ze złych pobudek, z nieodpowiednimi ludźmi przy władzy. Podział na bogatszych – żyjących w mieście, mogących trenować swoje awatary w grze, i biedniejszych, którzy muszą pracować i nie mają czasu na Epica, przez co zostają w tyle, przywodzi na myśl książkę Suzanne Collins „Igrzyska Śmierci”. W obu mamy świat po apokalipsie, podział społeczeństwa i walkę o lepsze jutro.

„Epic” to godne rozpoczęcie trylogii „Kroniki Awatarów”. Chociaż docelowym czytelnikiem jest młodzież, także starsi powinni się dobrze przy niej bawić. Conor Kostick posługuje się językiem prostym, bez udziwnień, a jednocześnie idealnie oddaje klimat gry komputerowej, w którą sama chętnie bym zagrała. Polecam wejść w ten świat i samemu się przekonać. Doceńcie, że postęp w dowolnej grze, w którą gracie nie przekłada się na nasze prawdziwe życie.