Pokazywanie postów oznaczonych etykietą konwenty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą konwenty. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 23 czerwca 2013

#173 Dni Fantastyki 2013 - relacja

Tegoroczna edycja Dni Fantastyki to edycja specjalna pod wieloma względami. Po roku przerwy, twórcy postanowili przetestować nowe rozwiązania i zrezygnować z niektórych starych chwytów. Impreza trwała więc tylko dwa dni, ale za to program miał być docelowo wypełniony po brzegi interesującymi punktami. Założenie to nie do końca zostało spełnione i chociaż skrócony termin konwentu raczej nikomu nie przeszkadzał, to jednak co do atrakcji można mieć pewne zastrzeżenia.
Główną rzeczą, która pozostała niezmienna to miejsce odbywania się wydarzenia. Centrum Kultury Zamek w Leśnicy to lokalizacja dość odległa od śródmieścia Wrocławia, ale dojeżdżają tam zarówno autobusy jak i tramwaje, a nawet pociągi. Sam obiekt, chociaż w środku dość ciasny i chłodny, ma rozległe tereny zewnętrzne, obszerny taras, parking oraz otaczają go sklepy i restauracje. Wszystko to składa się na idealną lokalizację na tego typu wydarzenia, a mury zamku dodają tylko klimatu konwentowi. Wiele jednak zostało do zrobienia wewnątrz budynku, jak na przykład remont, czy chociażby przemeblowanie auli pamiętającej jeszcze lata poprzedniego ustroju.

Zmianom uległa także organizacja stoisk, które zostały przeniesione na zewnątrz tak, że dostęp do nich był dla osób także bez akredytacji. Z jednej strony był to bardzo dobry chwyt, bo ciasne korytarze zamku przynajmniej trochę się rozluźniły. Z drugiej jednak – na dworze było bardzo zimno, choć na szczęście w sobotę nie padało. We znaki dał się także brak szatni. Zamiast niej było coś w stylu przechowalni, ale była ona często zamykana, a jednak po wiele punktów programu, autografy i jedzenie trzeba było wychodzić na zewnątrz.


Podziemia, w których uruchomiony był gamesroom były bardzo chłodne, a w spokojnym graniu w planszówki przeszkadzała także zbyt głośna muzyka. Bardzo w głębi „lochów” została umiejscowiona wypożyczalnia, a na jej zwyczajowe miejsce postawiono sklep. Niby dobrze, bo wokół stoiska nie kłębiły się tłumy ludzi, a jednak wprowadzało to nieco zamieszania. Do wyboru pasjonaci mieli mnóstwo ciekawych tytułów, dla każdego coś dobrego. Częste turnieje, wiele atrakcji dla dzieci – wszystko to przyciągało ludzi, ale miejsc do grania starczyło dla każdego, co jest ewenementem na konwentach. Na tym samym poziomie znajdowało się także pomieszczenie z komputerami i konsolami, na których można było pograć w Halo czy Guitar Hero.

Dużym plusem i wypełniaczem czasu był retro gamesroom, opatrzony w komputery z takimi hitami jak Worms: Armageddon, Dyna Blaster czy Prehistorik 2. Dla wyjadaczy była to świetna okazja, żeby przypomnieć sobie stare dzieje. A dla młodych, początkujących graczy szansa na poznanie co ich ominęło. Nie brakowało również możliwości zakupu pikselowych okularów, poduszek w kształcie pada, czy innych tego typu gadżetów.Chodząc po korytarzach można było podziwiać także dekoracje typowe nie tylko dla starych gier, ale dla samej tematyki fantastycznej. Podczepione do sufitu wisiały stylizowane miotły, na ścianach plakaty starych i znanych filmów, na parterze zaś odbywała się wystawa komiksu.

Z Markiem Hodderem
Przechodząc do sedna każdego konwentu, czyli prelekcji i gości, muszę przyznać, że bardzo pozytywnie wypadło podzielenie programu na wiele różnych stref, z których każdy mógł wybrać coś dla siebie. Ogromnym minusem był brak wydarzeń z dziedziny nauki, które przecież zawsze na wrocławskich konwentach miały swoje miejsce i cieszyły się dużym powodzeniem. Na osłodę musiał wystarczyć korowód zagranicznych i polskich autorów. Tym razem gościem specjalnym był Mark Hodder, a dla fanów była to idealna okazja do zadania dręczących ich pytań na spotkaniu autorskim, czy zdobyciu autografu. Z polskich nazwisk raczej znane i lubiane już doborowe towarzystwo – Jakub Ćwiek, Aneta Jadowska, Anna Kańtoch, Andrzej Ziemiański, Tomasz Kołodziejczak, ale i wielu innych.Niektórzy prowadzili prelekcje (jak Jakub Ćwiek z „Książką 2.0” czy Tomasz Kołodziejczak i „Dlaczego uwielbiamy czytać i pisać literaturę science fiction, czyli co różni fantastykę naukową”), ale z większością można się było spotkać na spotkaniach autorskich czy w ogóle na terenie konwentu.


Dni Fantastyki 2013 we Wrocławiu to konwent, który ciężko mi oceniać, gdyż byłam na nim tylko w sobotę. Na plus jednak na pewno mogę zaliczyć brak kolejek, fantastyczny klimat zamku i dekoracji oraz robotę jaką wykonali „gżdacze”, aby wszystkim konwentowiczom umilić pobyt. Trzeba także docenić liczbę prelekcji, choć niektóre skierowane były do konkretnego odbiorcy i przez to nie cieszyły się dużą popularnością. Chociaż było zimno to przynajmniej nie padało, jednakże błoto w knajpie konwentowej trochę dokuczało. Twórcy chyba nie przewidzieli też tak dużego zainteresowania, bo miejsc w godzinach obiadowych stanowczo brakowało. Szczególnie popołudniem zrobiło się bardzo tłoczno – ale to dobrze, pokazuje ile ludzi interesuje się fantastyką. Osobiście brakowało mi także bloku naukowego, ale pewnie większość uczestników nawet tego nie zauważyła, spędzając swój czas na jednej z wielu, wielu atrakcji, które zapewnili autorzy konwentu.

Relacja napisana dla portalu Bestiariusz
Wszystkie zdjęcia są mojego autorstwa

piątek, 21 września 2012

#116 Polcon 2012 - relacja

Polcon to konwent, który co roku odbywa się w innym miejscu i organizują go różni organizatorzy (najczęściej zrzeszone grupy fantastów). Tym razem zawitał do Wrocławia - miasta, w którym studiuję. Tak się szczęśliwie złożyło, że mogłam uczestniczyć w nim przez cały okres jego trwania. Długo się zabierałam do tej relacji, ale to nie dlatego, że nie wiedziałam co napisać i było słabo, o nie. Było naprawdę fajnie, a więcej o tym poniżej.


Pierwsze wrażenia

Zaczęło się już w czwartek sporą kolejką. Akredytacja miała być od 10, a ruszyła dopiero po 11... I tak, do godzin popołudniowych ludzie jeszcze stali w kolejkach. Jako że miałam akredytację medialną ta mnie ominęła, ale widać było niezadowolenie ludzi - w końcu mijały bardzo ciekawe punkty programu tylko przez złą organizację. Na szczęście ci, którzy wykupili noclegi w szkole (swoją drogą bardzo oddalonej od budynków Uniwersytetu Przyrodniczego, w którym konwent się odbywał) mogli otrzymać akredytację na miejscu. 

Wyprawka polconowicza (tu Harashikena-dzięki!)
Kolejnym niezbyt pozytywnym akcentem było potraktowanie mediów, którzy przecież o tym konwencie będą pisać - dostaliśmy jedynie skromne plakietki ("normalni" uczestnicy otrzymali zawieszki na szyję, do których smycze w pewnym momencie się... skończyły), a o program musiałam się dodatkowo wykłócać. Nie wyobrażam sobie łażenia po terenie konwentu bez znajomości schematu godzinowego, a chyba na to "media" miały być skazane. Z takim czymś spotkałam się po raz pierwszy, a niesmak pozostał.

Lokalizacja

Jak już wspominałam, swoje budynki organizatorom Polconu udostępnił Uniwersytet Przyrodniczy we Wrocławiu. Jego lokalizacja w skali miasta jest świetna (pamiętając o wiele gorsze lokalizacje Coolkonu czy Dni Fantastyki 2011) - znajduje się przy dużym centrum handlowym i węźle komunikacyjnym. Z dojazdem problemu nie było, jedynie późnym wieczorem brakowało czasem autobusów, z których ostatnie jechały po 23, a przecież zabawa trwała niemal do rana. Naprzeciwko budynków konwentu mieści się klub Cynamon, w którym można było raczyć się napojami i dorwać swoich ulubionych autorów.


Sale konwentowe porozrzucane były po dwóch budynkach i ich czterech, i dwóch piętrach. Taki rozkład nastręczał wiele problemów z odszukaniem sal prelekcyjnych. Niektóre punkty programu były przenoszone do innych lokacji, a korytarze nie wystarczały na pomieszczenie wszystkich chętnych na, przykładowo, spotkanie autorskie z Andrzejem Sapkowskim. W ogóle, akurat to spotkanie powinno było się odbywać w jeszcze większej sali, gdyż nie wszyscy chętni zmieścili się do środka. Lokalizacja księgarni Solaris, czyli czwarte piętro, to kolejny strzał w stopę. A już spore rozczarowanie sprawił mi brak jakichkolwiek promocji, czyli sprzedaż książek po cenach okładkowych.


Plusem był na pewno hall, w którym pomieścili się wszyscy sprzedawcy planszówek/koszulek/książek/przypinek, a także świetne figury Obcego i Predatora. Na pierwszym piętrze natomiast był gamesroom, umieszczony na antresoli. Mimo pozornie dużej ilości stołów, czasem trudno było znaleźć sobie miejsce - cieszył się naprawdę ogromnym zainteresowaniem. Sama spędziłam tam wiele godzin w przerwach między ciekawymi punktami programu, grając w Munchkina, Labirynt, czy, najlepszą  według mnie grę tego roku, Talizman (z serii Magia i Miecz). 


Program

Od spotkań autorskich, przez prelekcje naukowe, książkowe, gier komputerowych, mange i anime, po konkursy z nagrodami, słowem: dla każdego coś dobrego. Na każdym większym konwencie jest zatrzęsienie punktów programu, a już szczególnie na Polconie. Bardzo rzadko trafiały się przerwy między ciekawymi prelekcjami, a w sobotę ciężko było się zdecydować na jedną, bo czasem odbywały się nawet trzy bardzo interesujące równocześnie. 

Najbardziej wartościowym i często niepowtarzalnym elementem są prelekcje z autorami, zwłaszcza tymi z zagranicy. Tym razem głównymi gwiazdami byli Edward Lee i Peter V. Brett. Szczególnie ten drugi cieszył się popularnością, a w programie znalazły się aż dwa z nim spotkania, jedno za pośrednictwem tłumacza, a drugie już w pełni po angielsku, prowadzone przez polskiego pisarza, Marcina Mortkę, który jest jednocześnie autorem przekładu książek Bretta na polski. Ta godzina została w pełni wykorzystana, nie tracąc czasu na niepotrzebne gadanie. Została nawet chwila na lekturę fragmentu kolejnego tomu "Malowanego człowieka" - "Daylight War" (i to innego niż ten opublikowany na stronie konwentu - link), który zapowiada naprawdę ciekawe zabiegi fabularne.


Dziwnym trafem to jednak Andrzej Sapkowski miał największą frekwencję na swoim porannym, piątkowym spotkaniu. Sala była stanowczo za mała, aby pomieścić wszystkich fanów tego pisarza. Zaprezentował on parę kontrowersyjnych stwierdzeń, a także ciekawych historii, więc warto było tam być. Odwiedziłam także spotkania z Rafałem Kosikiem, Marcinem Mortką, Jarosławem Grzędowiczem i Andrzejem Ziemiańskim. Zawitałam na świętowaniu jubileuszu redakcji Nowej Fantastyki, a także na ciekawych rozmowach o tym jak zadebiutować w tym miesięczniku (z udziałem Kosika, Marcina Zwierzchowskiego i Macieja Parowskiego) oraz o stanie polskiej fantastyki (wypowiadali się Robert M. Wegner, Rafał Kosik, Michał Cetnarowski, Anna Kańtoch i Milena Wojtowicz). W piątkowy wieczór najbardziej obleganą prelekcją była premiera "Wendy" Jakuba Ćwieka. Niestety, jeszcze na nią trochę poczekamy, ale Kuba naprawdę narobił nam wszystkim smaku. Ten "paranormal romance" będzie zabójczy, a i jego dystrybucja to ciekawa sprawa, do której wrócę po premierze.


Nie obyło się również bez prelekcji naukowych, na które naprawdę lubię chodzić, a po frekwencji było widać, że nie tylko ja. Adam Cebula zaprezentował publiczności elektrownie atomowe oraz trochę o efekcie cieplarnianym, czy epoce lodowcowej. Profesor Uniwersytetu Wrocławskiego, Paweł Rudawy, przedstawił bardzo ciekawą prelekcję o wpływie środowiska kosmicznego na życie na Ziemi, a Artur Skowroński opowiedział o rzeczywistości rozszerzonej. Dodatkowo, zasłuchałam się w Marku Oramusie o "Wszechświecie, jako nadmiarze". Mniej z nauką miały wspólnego punkty o głównych grzechach recenzentów, Stanisława Krawczyka, oraz przegląd seriali AXN Sci-fi, Michała Lisieckiego i Jakuba Rzepeckiego. To tylko te, na których byłam, a wierzcie mi, że gdybym miała Zmieniacz Czasu Hermiony... Ale pomarzyć można.



W sobotni wieczór wszyscy zaproszeni ruszyli na galę nagrody Zajdla. Pomijając formę nominowania i głosowania, która dla wielu jest kontrowersyjna, jest to bardzo prestiżowe wydarzenie, którego podniosłość zepsuł nieco prezenter. Mylił się, a krótkie sylwetki autorów były zerżnięte prosto z Wikipedii (jeden z nominowanych nieco się zdziwił słysząc, że od trzech lat nie mieszka w Polsce). Poza odrobiną śmiechu, było też wzruszająco, bo zaległą nagrodę dla Janusza Zajdla odebrała jego żona, Jadwiga Zajdel. O zwycięzcach pisałam tutaj. Po uroczystości goście oraz przedstawiciele mediów ruszyli na bankiet.



Pozostałe i podsumowanie

Przy bocznym wejściu, w którym odbywała się akredytacja, znajdowała się jadłodajnia, w której naprawdę tanio i dobrze można było zjeść. To chyba najlepsze rozwiązanie z tych, z którymi do tej pory spotkałam się na konwentach. W drugim budynku konwentu z kolei można było pograć w Rock Band oraz inne gry konsolowe i komputerowe. Jego parter z kolei to mekka dla fanów mangi i anime, pełna tematycznych koszulek, kubków, przypinek, zakładek, replik mieczy, a nawet klocka z Minecrafta, czy kostki z Portala. Jak zwykle, świetnym akcentem był oczywiście cosplay, który warto zobaczyć na własne oczy.


Ten Polcon, mimo ewidentnych wad i braków, był naprawdę udany - pobito chociażby na nim rekord frekwencji. Za rok będzie się starała go poprawić grupa Awangarda z Warszawy i mam nadzieję, że zawitam także tam. Kolejnym, ostatnim już pozytywem konwentu była możliwość spotkania z jednym blogerów - Harashikenem. Może za rok będzie nas więcej? Jakby co to w międzyczasie jest jeszcze Pyrkon... Jeśli jeszcze nigdy nie byliście na konwencie, zachęcam gorąco i niech ku temu służy ten tekst.

Po pełną fotorelację zapraszam tutaj.

Relacja pisana dla serwisu StrefaRPG.pl

sobota, 25 sierpnia 2012

#110 Laureaci nagrody Zajdla - świeży news z Polconu

Właśnie wróciłam z uroczystej Gali Nagrody Fandomu im. Janusza A. Zajdla i towarzyszącego jej bankietu. Na szczegółową relację (i foty) czas będzie po zakończeniu Polconu, więc pozwólcie, że przekażę Wam najświeższe wieści:

Nagrodę im. Janusza A. Zajdla za Opowiadanie roku 2011 otrzymał:

Jakub Ćwiek,"Bajka o trybach i powrotach"

Nagrodę im. Janusza A. Zajdla za Powieść roku 2011 otrzymała:

Maja Lidia Kossakowska, "Grillbar Galactica"

Co ciekawe, słusznie obstawiliśmy zwycięstwo Ćwieka. I dobrze, bo to świetny człowiek jest, a do tego fajnie pisze :)


A i smutna wiadomość dzisiejszego dnia: nie żyje Neil Armstrong. I świat stał się odrobinę gorszy.

czwartek, 12 lipca 2012

#95 Zajdel i Polcon

Jak informuje Marcin Zwierzchowski i serwis Poltergeist wszystkie opowiadania nominowane do tegorocznych Zajdli są dostępne za darmo do pobrania i przeczytania. Nie będzie już wymówek, "nie czytałem - nie zagłosuję" albo "nie czytałem - a zagłosuję na Ćwieka, bo tylko jego kojarzę" (to drugie mi się czasem zdarza, mea culpa, mea culpa :D).

Lista nominowanych opowiadań:

  • Żar - Anna Brzezińska
  • Bajka o trybach i robotach - Jakub Ćwiek
  • Spójrz na to z drugiej strony - Stefan Darda
  • Strasznie mi się podobasz - Magdalena Kozak
  • Obcy - Marceli Szpak (z bloga: http://www.ultramaryna.pl/mkk/grafomania/obcy/)

Link do pliku PDF znajdziecie na stronie poltera:
http://ksiazki.polter.pl/Zajdel-2012-Opowiadania-c24606

Sama bardzo chętnie przeczytam i może nawet pokuszę się o zbiorczą recenzję, co Wy na to? Do Polconu jeszcze ponad miesiąc, AŻ ponad miesiąc, a to właśnie na zakończenie konwentu zostaną ogłoszone wyniki tej Nagrody Fandomu Polskiego im. Janusza A. Zajdla, więc i czasu wiele, i jeśli uważacie się za fantastów - nie wypada nie zagłosować ;)

Btw, czy ktoś z Was wybiera się na Polcon 2012 do Wrocławia? Oprócz Harashikena? ;)

***
Oczywiście, przypominam o trwającym konkursie i gorąco zachęcam do wzięcia udziału, szczególnie, że nie jest to konkurs sponsorowany przez żadne wydawnictwo, tylko z moich półek i byłoby mi bardzo miło jakby zgłosiło się no... mnóstwo osób ;)